Cały dzień spędziłam na nicnierobieniu. Anakin nie pozwolił mi się
ruszać. :3 Nastał wieczór. Podczas malowania rysunków barwnikami z
jagód i malin na ścianie przy której miało być legowisko dla dzieci,
poczułam przeszywające całe ciało skurcz. Zawołałam do Anakina:
- Anakin! Dzieci...
- Kopią?
- Wychodzą!!!!!!!!
Szybko podbiegł do mnie i położył na łóżku.
- Idę po Chanel! - powiedział lecz przytrzymałam go.
- Żadnych lekarzy! - mówiłam słabo.
- To twoja pierwsza ciąża! Potrzebna ci pomoc!
- W czym? - zapytałam podchwytliwie.
Anakin chwilę się zastanowił. W końcu powiedział:
- Ale jeżeli będą jakieś trudności idę po Chanel.
Po 2 godzinach zaczął wychodzić pierwszy wilczek. Przy drugim były
trudności. Anakin zawołał Chanel. Co chwilę przez drzwi jaskini
zaglądały ciekawskie wilki. Nim się spostrzegłam była już druga na
ranem. Urodziły się już 3 szczeniaki. Później urodził się czwarty.
- Mamy najwięcej szczeniąt w miocie w watasze. - mówiłam do Anakina
słabym głosem. Myślałam że te cierpienie już się skończyło kiedy
właśnie do wyjścia na świat zaczął szykować się następny.
- Pięć?! - powiedzeliśmy razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz