Po śniadaniu wybrałam się z Czakiem nad wodospad. Było pięknie.
Siedzieliśmy przytuleni do siebie całując się. Nagle poczułam
przeszywający moje ciało skurcz.
-Czak...ja rodzę- powiedziałam patrząc mu w oczy.
Czak czym prędzej wziął mnie na plecy i zaniósł mnie do jaskini po czym pobiegł po Chanel. Gdy przybyli Chanel zajęła się mną.
-Przynieś szklankę wody- poleciła Czakowi.
Oboje czuwali nade mną Czak uspokajał mnie i trzymał za łapę, a Chanel
pomagała mi przy porodzie. Po ok.1 godzinie poczułam, że odeszły mi
wody, skuliłam się z bólu. Ścisnęłam łapę Czaka, zaczęłam szybciej
oddychać i przeć. Po niedługim czasie urodziłam 3 zdrowe szczeniaki, 2
dziewczynki i 1 chłopczyka.
-To ja już nie jestem wam potrzebna- powiedziała Chanel odchodząc.
-Zaczekaj!- krzynął za nią Czak- Może przyjdziesz do nas na kolację?
-Chętnie- odpowiedziała.
C.D.N- Czak lub Chanel
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz