poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Od Vastry

Po śniadaniu wybrałam się z Czakiem nad wodospad. Było pięknie. Siedzieliśmy przytuleni do siebie całując się. Nagle poczułam przeszywający moje ciało skurcz.
-Czak...ja rodzę- powiedziałam patrząc mu w oczy.
Czak czym prędzej wziął mnie na plecy i zaniósł mnie do jaskini po czym pobiegł po Chanel. Gdy przybyli Chanel zajęła się mną.
-Przynieś szklankę wody- poleciła Czakowi.
Oboje czuwali nade mną Czak uspokajał mnie i trzymał za łapę, a Chanel pomagała mi przy porodzie. Po ok.1 godzinie poczułam, że odeszły mi wody, skuliłam się z bólu. Ścisnęłam łapę Czaka, zaczęłam szybciej oddychać i przeć. Po niedługim czasie urodziłam 3 zdrowe szczeniaki, 2 dziewczynki i 1 chłopczyka.
-To ja już nie jestem wam potrzebna- powiedziała Chanel odchodząc.
-Zaczekaj!- krzynął za nią Czak- Może przyjdziesz do nas na kolację?
-Chętnie- odpowiedziała.
C.D.N- Czak lub Chanel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz