Następnego dnia czułam się lepiej. Pierwsza rzecz ktora zrobilam to było pognanie
do jaskini Shota. Pchnieniciem otowrzylam drzwi i obudzilam ducha walki.
Chcialam się na niego rzucic gdy nagle przyszla Vastra.
- Nie rób tego
- Jak to? To co on zrobił Chanel jest dla mnie nie wybaczalne i godne walki
- chcesz się bić? - zapytał jakby nic go nie obchodziło Soht
- Nie- krzyknęła Vastra i Wizard który nie wiem skąd się wziął
- Ale on nie zasługuje
- Kochanie, proszę- odeszłam zrezygnowana. Rozpłakałam się. Padłam w ramiona Wizarda i szepnęłam:
- Dobrze że mamy siebie. Kocham cie
( Wiz dokończ please)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz