Obudziłam
się przed Anakinem. Wyjżałam z nory i zobaczyłam... śnieg!!!!!!!!! Tak
długo na niego czekałam! Wyparowałam z nory i zaczełam tażać się w
białym puchu. Wszyscy jeszcze spali więc nie było na dworze żadnych
śladów łap. Nagle wpadł mi do głowy potworny pomysł. Zaczaiłam się do
jaskini. Anakin nadal spał. Nagle przywitała go zimna śniegowa kulka w
plecy. Skoczył na równe nogi cały najeżony z zaskoczenia. Nagle usłyszał
z wejścia mój nieprzerwany rechot. Ze śmiechu powaliłam się na plecy.
Nawet nie zauważyłam jak mój mąż skoczył nade mną a kiedy wstałam
dostałam kulkę w plecy. Zaczęliśmy prawdziwą wojnę na śnieżki. Ktoś
mógłby uznać nas za parę wariatów jednak nas to nie obchodziło. Anakin
niezwykle uważał aby nie trafić mi w brzuch lub w głowę.
- W małżeństwie trzeba też się trochę pobawić a nie tylko całować i uściskiwać! - mówiłam nie przerywając rzucać kulami. - Masz rację. - przyznał Ani i rzucił śnieżką która przeleciała mi pomiędzy uszami. Później poszliśmy na jeziorko. Całe było pokryte lodem. Bez namysłu wskoczyłam na lodowisko. Nie mogłam utrzymać równowagi i po chwili leżałam na lodzie z łapami rozłożonymi na wszystkie strony. Zaczełam się śmiać. Na lód wskoczył Anakin. Jeżdzenie na lodzie wychodziło mu o wiele lepiej niż mi. Pomógł mi wstać i nauczył utrzymywać się na lodzie. Nad jezirko poszliśmy o 07: 10 a do domu wróciliśmy o 11: 30. - Odwiedźmy Vastrę i Czaka. - zaproponowałam - Nie przeszkadzajmy im. - Chodźmy! - uparłam się i pociągnełam go. Kiedy weszliśmy: - Cześć! Można na chwilkę? - zapytałam. - Oczywiście. - powiedziała Vastra z uśmiechem. Weszłam do środka, a Anakin powolnym krokiem za mną. Nagle ujżałam śliczne 3 puchate kuleczki. Vasta podała mi jedną. Przytulałam ją i głaskłam. Raz liznełam ją po nosku. - Jak się nazywają? - zapytałam - Ta krórą trzymasz to May. Pozostałe to Black i Kim. Podałam małą Anakinowi. Wziął ją niechętnie ale potem zauroczyła go. - Pomyśleć, że i my będziemy takie mieć! - popatrzył się na mnie z uśmiechem. Trochę jeszcze pogadaliśmy a potem nie chcieliśmy dalej przeszkadzać i wyszliśmy. C. D. N. <niech ktoś dokończy> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz