Usłyszałem
rozmowę Chanel i Mack'a. To straszne! Rozstają się! Zobaczyłem jak
Chanel wdrapała się na drzewo. Wskoczyłem za nią. Wolałem nie wspominać o
Mack'u. Podszedłem do niej z pochyloną głową.
- Pewnie jesteś głodna. - położyłem bażanta martwego na gałęzi - Jakby co to zawsze możesz u nas zamieszkać.
- Anaja jest w ciąży. Nie będę wam przeszkadzać. - powiedziała nie odwracając się do mnie.
- Ale jakby co to wiesz gdzie nas szukać. - rzuciłem i zeskoczyłem zgrabnie z gałęzi.
W jednej chwili poczułem wściekłość. Jak Soht mógł to zrobić? Oczywiście
to też wina Chanel i te jej humory. Ale to on pogorszył sprawę. Nasza
wataha bez pary dominującej jest zagrożona. Poleciałem jak torpeda do
nory Sohta. Zatrzymałem się w drzwiach.
- Cześć, Anakin Skywalker! - powiedział z sarkazmem.
- Pierwsze: nie obrażaj mnie! Drugie: Czemu to zrobiłeś?
- Jeszcze ty mnie będziesz nachodził?!
- Tak, ale ja nie będę ci nawijał jak Czak! - krzyknąłem i rzuciłem się na niego.
Zaczęliśmy walczyć na śmierć i życie. Podczas walki niechcący rozwaliłem
jego słuchawki. To rozwścieczyło go jeszcze bardziej. Wgryzł się w moją
łapę. W moich oczach obudził się ogień. Zaczęliśmy walczyć jeszcze
bardziej zajadle. Usłyszała to Anaja. Zawołała Czaka i razem wbiegli do
jaskini. Czak powstrzymał Sohta, a Anaja mnie.
- Zabije go! - krzyczałem
- Zostaw go! Robisz to ze względu na Chanel? Wystarczy że jest
wystarczająco upokorzony przez wszystkich. - mówiła Anaja nie mogąc mnie
utrzymać. - Cudze sprawy są najważniejsze?
Opanowałem się.
- Chodźmy do domu. - powiedziałem ostatni raz patrzyłem na Sohta i
wyszliśmy z Czakiem zostawiając go. Gdy weszliśmy do jaskini Anaja zaczęła dyszeć.
- Bałam się o ciebie. - powiedział i przytuliła się do mnie.
Nagle dopadł ją skurcz przed porodowy. Zawyła z bólu i upadła na leże.
- Spokojnie. - mówiłem i masowałem ją po wielkim już brzuchu.
- Jestem spokojna. - powiedziała z uśmiechem.
- Powinnaś odpocząć.
- Mam swój instynkt. Kilka dni przed porodem trzeba choć trochę się ruszać.
- Dobrze. Wolałbym jednak żebyś nie zagadywała się z Sohtem.
- Lepiej posłuchaj co uważa Wizard. - powiedziała.
- Odejdźmy od tematu. Jestem tu jeszcze krótko, mogła byś mi opowiedzieć o wszystkich.
- Dobra. Mack jest przywódcą watahy, Chanel to wadera, Vastra jest
naszym szpiegiem, Iza hipnotyzuje wzrokiem, Wizard to partner Shiny,
muzyka to (oprócz Vastry) dla Czaka cała miłość, Shiny jest w ciąży tak
jak ja, Rain potrafi oddychać pod wodą, Alex uwielbia wilczyce, Aryanna
ma uczulenie na pyłek kwiatowy, Soht to totalny luzak, Sunny uwielbia
zabawę.
- A ty ?
- Ja jestem jedynym wilkiem którego wychowała wiewiórka. A właściwie wiewiórek. - zarumieniła się.
- A ja jestem największym szczęściarzem w całej watasze.
- Dlaczego?
- Bo jesteś moją żoną. - powiedziałem i zaczęliśmy się całować.
C. D. Anaja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz