![]() |
| Przepaść z której Soht planuje zrzucić Valixy |
Soht uciekł z piskiem z jaskini.Zupełnie zapomniałem o Valixy.
Uploaded with ImageShack.us
-Chanel, gdzie Valixy!?
-Nie wiem-powiedziała zmartwiona.Zaczeliśmy nerwowo przeszukiwać jaskinię.Po 30 sekundach nerwowego szukania przez myśl przeleciał mi najczarniejszy scenariusz.
-SOHT!!!-krzyknąłem i wybiegłem z jaskini.Zacząłem biegnąć po śladach w śniegu.Nagle zobaczyłem Sohta stojącego na urwisku z Valixy w łapach.Załważył mnie więc zaczął mówić:
-Ooo...witam Cię ponownie Mack -za mną przybiegła Chanel-teraz to lepiej być nie mogło-wyszeptał scenicznie strasznym głosem.
-Zostaw ją!-krzyknęła cała we łzach Chanel.
-Tak łatwo suko to nie jest w życiu-powiedział Soht trząsąc Valixy nad ledwo żyjącą ze strachu malutką Valixy (przypominam to noworodek nawet oczu dobrze nie otworzyła)-coś za coś.
-Czego chcesz?!!-krzyknęła Chanel.Widziałem w jej oczach chęć na na skoczenie na niego choć wiedziałem że wtedy Soht puści Val w przepaść,dlatego trzymałem Chanel.
-Będziesz na tydzień-zażądał-MOJA!Co ty na to?Tylko do moich usług będziesz moją podłwładną!Jak nie Powiedz ostatnie słowo do Valixy!
-Chanel-wyszeptałem tak że nie wiadomo co to miało znaczyć bo sam tego nie wiedziałem.
C.D.N=)Chanel

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz