Wojna już się skończyła , na całe szczęście rana Macka także się zagoiła pomyślnie . Dzisiejszego dnia stałam tak jakby lewą nogą , Mack z tej drugiej strony jeszcze mnie nie widział .
- Hej kochanie . - Powiedział Mack wstając z legowiska .
- Cześć . - Odpowiedziałam ponuro .
- Coś się stało że jesteś taka burzliwa ? - Zapytał i chciał dać już po mału buziaka .
- Nic . Odwal się ! - Wykrzyknęłam i odepchnęłam jego pysk w drugą stronę .
- Kochanie o co chodzi ? Nie masz humoru - Zapytał Mack .
- Nie denerwuj mnie ! Wychodzę . - Powiedziałam i rzuciłam mięso które przedtem jadłam .
Miałam zamiar udusić gnojka ... Ale to tylko mój humor który z czasem i tak się zmienia . Chodziłam tak w kółko na terenie watahy . Ostatnio przybyło dość dużo wilków i byłam dość nie aktywna ale jako Alfa musze mieć czas dla siebie. Chodziłam koło różnych jam po czym udałam się nad wodospad . Ze spokojem usiadłam i jak to w romantycznych filmach zaczęłam wąchać urwany kwiat lilii . Nagle zza moih pleców usłyszałam tajemniczy głos . Taki luzacki i w ogóle mi nie znajomy .
- Witaj ! - Wykrzyknął Basior .
- Cześć . - Powiedziałam .
- Czemu jesteś taka spięta ? Luz maleńka ! - Powiedział na leat .
- Nie , nie jestem ! Co chcesz ? - Zapytałam .
Basior był ładny , przystojny . Ale wiem że Mack jest tym jedynym .
- To dla cb mała i wyluzuj . - Wyszeptał basior . I dodał :
- Sorry moja wina ... Nie przedstawiłem się .. Zwą mnie Soht . A cb ? - Zapytał i położył się na grzbiecie .
- Jestem Chanel ... Piękny kwiat .. - Powiedziałam i poczułam się lekko .
- No to witaj Chanel . Piękny kwiat a zarazem piękna Wadera . - Wydukał swobodnie .
- Jesteś uroczy . Uczestniczysz w Watasze ?- Zapytałam .
- Jestem , jestem . Przejdziemy sie ... ? - Zapytał .
Jestem pewna że gdy Mack zobaczy mnie od razu uzna że zakochałam się w tym luzerze .
- Bądź co bądź i tak wstałam lewą nogą i nie mam za bardzo humoru na dawkę śmiechu , zrozum . - Powiedziałam mętnie .
- Ty chyba mnie nie znasz piękna ... Chodź piękny dzień szkoda marnować cień ! - Wykrzyknął a ja od razu się zaśmiałam .
****************** 5 dni później ***********************
Nadal relacje z Mackiem się pogarszają . Jak zwykle nie odzywamy się do siebie .
- Kochanie przepraszam że taki byłem przed z kilka dni , wybaczysz ? - Wydukał Mack i zza pleców wyciągnął zwiędłe kwiaty .
- Mogą być . - Powiedziałam oschle.
- Jeszcze jedno pytanie ... Emm ... Chciałbym mieć dzieci . . - Powiedział Mack .
Spojrzałam na niego wilczym wzrokiem i zaczęłam się śmiać .
- Dobry żart ! Ja idę będę wieczorem . . - Wykrzyknęłam i rzuciłam ignorancko zdechłe kwiaty na ziemie.
Nie dość , że zna mnie od ... kilku lat a teraz wyjeżdża mi tu z ciążą ! Nie dam się , kiedyś o tym rozmawialiśmy ..
Dziś Soht zaprosił mnie do siebie , do jaskini . Poszłam rano wymyć się uczesać grzywę , umalować się
< xd> . Gdy pod wieczór przyszłam od razu wielkim i szerokim uśmiechem powitał mnie samiec . Lada chwila straciłam panowanie , weszliśmy z Sohtem do jego jaskini i oszłomiona zaczęliśmy się ... całować . Nie dałam rady , to było silniejsze ode mnie . W pewnej chwili drzwi do jaskini się uchyliły a w jego progu stał ......... Mack .
Dla mnie to kończąca się porażka .
- Mack to nie jest tak jak myślisz ! - Wykrzyknęłam i pogiegłam za nim .
On dobiegł do jaskini i zamknął dzrwi . Drapałam wrzeszczałam , robiłam wszystko co mogłam by go odzyskać . Po prostu to była chwila nie uwagi ... i koniec.
- Zostaw Gnoja nie zna się na miłości , uwierz ! - Wykrzyknął Soht zna przeciwka .
- Zamknij się śmieciu ! Zrujnowałeś mi życie ! - Wykrzyknęłam i zaczęłam rozpaczliwie płakać .
Z jaskini wyszło paru członków Watahy . Wiedziałam że tego wieczoru będę musiała zanocować na drzewie .
C.D.N
- Mack lub Soht dokończcie .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz