Dziś
rano dziwnie się czulam. Nie chcialam wstac z lozka. Bolal mnie brzuch.
Nie mialam ani zadrasnienicia po bitwie. Chanel nie mogla mnie opatrzec
bo zdradzila Macka. Rzeczywiscie Shot byl przystojny ale nie ladniejszy
niż Wizard.
Jak mozna tak na luzie podchodzic do zycia? Nie podobal mi się ten samiec. Sprobowalam wyjsc. Wizard zawsze wczesnie zaczynal prace. Podeszlam do jaskini Macka i zapytalam się czy mogę dziś nie polowac bo źle się czuje.Mack powiedzial że przez pierwsza godzine nie a on sprawdzi czy jest taka potrzeba. Polozylam się przed jaskinia. Podszedl do mnie Shot. -Co się stalo mala?-spytal bez pruderyjnie - Nic-udawalam że nie rusza mnie to że wtraca nos w nie swoje sprawy - Widze że cos, wyluzuj - Wlasnie to się stalo. Że zrujnowales zycie Chanell i Mackowi i że jestes zbyt wyluzowany - ,Nie widze nic w tym zlego - W rujnowaniu zycia? Spadaj lepiej i nie wtracaj nosa w nie swoje sprawy- burknelam Potem wrocil w WIZ. - hej- przywitalam go - hej, nie w pracy? - źle się czuje i Mack ma zadecydowac czy pujde - a co siew stalo? - brzuch - to twoja pierwsza ciaza, przyzwyczaisz się - moze - to straszne co zrobil 4hot alfom Gadalismy o shocie a potem... ( Wiz dokoncz please) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz