poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Od Czaka-Jestem tatą



Gdy pożegnaliśmy się z Chanel. Nie mogłem się napatrzeć na maluchy. Były słodkie. Z wrażenia usiadłem.Zapanowała cisza.
-Czak coś się stało?- przerwała ciszę Vastra
-Tak…- powiedziałam cicho.
Vastra spojrzała na mnie z pytaniem w oczach.
-Nie mogę uwierzyć…. Że jestem tatą.
I przytuliłem wszystkie maluchy na raz.
-Dobrze wiedzieć że się cieszysz- powiedziała zmęczona.
-Oj powinnaś się przespać, zaraz zaparzę ci herbatę.
-Dziękuje.-powiedziała uroczo
Kiedy wróciłem podałem jej miseczkę. Wypiła. Zaczęliśmy rozmawiać jak ich nazwać itp., nagle zobaczyłem że chłopiec próbuję otworzyć oczy . Podeszłem do niego i zacząłem lizać jego ślepka by było mu łatwiej je otworzyć. Miał czarny wzrok.
-Go chyba nazwiemy Black- powiedziałem i zacząłem całować Vastre.
Maluch przekrzywił łebek w bok kiedy tak na nas patrzył.
-Haha- zaczęliśmy się śmiać.
Dziewczynki jeszcze nie spojrzały na świat ale już wiedzieliśmy jak je nazwać
-Ta będzie Mey a ta Kim.- powiedziała moja żona.
-Och nie mogę się doczekać jutro. Kiedy będę im wszystko tłumaczył, pokazywał ,mówił jak używać mocy i być dobrym.
-Nie rozpędzaj się tak dopiero co przyszły na świat a ty już planujesz i m życie.-skarciła mnie.
-Sorki-powiedziałem zarówno do niej jak i do dzieci.
Nagle Black złapał mnie za ucho i zaczął warczeć.
-O już chcesz się bić mały?!
-Podaj mi je bliżej. Pewnie są głodni muszę ich nakarmić.
Przez cały następny czas myślałem tylko „Jestem ojcem”. A uśmiech nie schodził mi z pyszczka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz