Poszłam się przywitać.
-Cześć jestem Vastra, a ty?- spytałam nieśmiało.
-Hej, a ja Mack- odpowiedział.
-Znasz dobrze te okolice?- powiedziałam do niego.
-Tak, czy chcesz żeby cię oprowadzić?- spytał z miłym uśmiechem.
-Gdybyś mógł to bardzo chętnie-odpowiedziałam.
Mack oprowadził mnie dokładnie po terenie watahy, pokazał mi także łąki i lasy. Był bardzo miły.
-Napewno nie będziemy razem- pomyślałam.
Łzy staneły mi w oczach.
-Czy coś cię stało?- zapytał.
-Nie nic, musze pobyć chwilę sama- powiedziałam i jak najszybciej odbiegłam od Macka.
Pobiegłam na najbliższe wzgórze, po czym położyłam się i zaczełam płakać. Zaczełam nurtować się myślami.
-On woli Chanel, ona jest zdolniejsz ode mnie. Od urodzenia wychowywałam
się sama, bez rodziny i pewnie będzie tak do końca mojego życia-
pomyślałam.
Po krótkim czasie uspokoiłam się. Gdy wróciłam na terytorium watahy Mack podszedł do mnie.
-Czy możemy spotkać się jutro na wzgórzu? Chciałabym cię lepiej poznać- powiedziałam.
-Oczywiście, może o 13.00?- spytał.
-Tak- odpowiedziałam skromnie.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz