poniedziałek, 16 lipca 2012

Od Czaka-Jak to się stało, że odeszłem?-ciekawa historia

Moja poprzednia wataha była zakręcona, ale pozytywnie.
W mojej poprzedniej watasze robiłem cudowne imprezy do samego rana. Zawsze przychodziły na nie wszystkie nasto-wilki, a czasem i trochę starsze. Pewnego razu do naszej watahy dołączyła rodzina „Skunksów” (nazywano ich tak ponieważ byli czarni i mieli jeden biały pasek na ogonie, nie powiem kto wymyślił to przezwisko ;P). A rodzna ta składała się z młodej samiczki, matki oraz ojca. Z wcześniejszej grupy zostali wygnani, chyba za knucie przeciw innym w grupie. Ale zostali przyjęci z otwartymi ramionami ponieważ byliśmy mili i dlatego że Alfą była stara szamanka. Na pewnej dyskotece pojawiła cię ona, Kania”(córka nowo przebytych). Podeszła do mnie i zaczęła się mnie podrywać. Powiedziałem jej że na razie nie szukam dziewczyny i odeszłem.Za sobą usłyszałem jedynie warknięcie. Następnego dnia niektórzy zaczęli być dla mnie nie dobrzy, nawet najlepszy kumpel. Włóczyłem się koło jaskiń gdy usłyszałem:
-Prawie wszyscy zahipnotyzowani, dostał za swoje-zobaczyłem Kanie które mówiła to do swojej mamy.
Postanowiłem że opuszczę watahę. Pożegnałem się z rodzicami (Powiedziałem im o hipnozie).Próbowali mnie zatrzymać.
-Nie i tak miałem zamiar niedługo odejść, musze poszukać nowej muzy. I myślę że niedługo „Skunksy” i tak zostaną wygnani .stara szamanka ma dobry wzrok na swoje lata.-odparłem
I tak oto wyruszyłem w nieznany mi świat. A jak trawiłem do watahy Mrocznego księżyca opowiem kiedy indziej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz