środa, 25 lipca 2012

Od Anaji-Czas się przedstawić

Nazywam się Anaja. Mam rok i 4 miesiące (wiek człowieka – 17 lat). Mam gęstą, białą sierść i żółte oczy.

Jestem zadziorna i tajemnicza. Jeżeli się mylę (rzadko mi się to zdarza) nie chcę przyznać się do błędu. Kocham szczenięta i ryzyko. Jestem odważna i silna. Świetna w polowaniu.

A oto historia mojego życia:
Urodziłam się wraz z dwójką rodzeństwa, bratem i siostrą. Mój starszy brat, Nava, był czarny, lecz jego łapy, brzuch i dolna połowa głowy były białe. Moja młodsza siostra Alea była szara, koniec ogona i pręgę biegnącą po policzku miała czarną. Mój ojciec Taimo, był brązowy, koniec ogona czarny, a pod oczami jasne plamki. Moja matka Imala była biała z wyjątkiem czarnego końca ogona i charakterystycznego znaku przy oku. Ledwie po tygodniu mojego życia zgubiłam się podczas kiedy zaatakowali nas ludzie. Na szczęście znalazł mnie i zaopiekował się mną wiewiórek Zenek. Wychował on także lisiczkę Głen. Była nieco w stylu Emo, ale w końcu była to moja „siostra”. Przeżyliśmy we trójkę wiele przygód. Kiedy podrosłam do wieku młodzieńczego poznałam psa rasy husky. Nazywał się Kenay. Sierść miał biało-rudą i był bardzo uroczym psem zaprzęgowym. Na początku ciągle mnie zaczepiał i wkurzał ale po jakimś czasie go polubiłam. […] Staliśmy się parą.
Mimo iż wychował mnie wiewiórek nauczyłam się polować i walczyć.
Pewnego dnia spotkałam Aleę. Nie poznałam jej, ona mnie też. Kiedy przedstawiła mnie swoim rodzicom i bratu moja matka natychmiast mnie rozpoznała. Prosili mnie abym została z nimi, jednak szkoda mi było Głen i Zenka. Musiałam nad tym pomyśleć. Z jednej strony – jestem wilkiem. Chciałabym żyć ze swoją rasą. Nie mogę spędzić całego życia na beztroskiej zabawie w lesie. Ale jeśli odejdę zostawię nie tylko Zenka i Głen ale i Kenaya. Jednak pewnie i tak by nam nie wyszło. Jesteśmy krewnymi a jednak całkiem inną rasą. Nie mogłam się bardziej mylić!
Odeszłam z bólem za wilkami na północ w stronę Alaski. Jednak wkrótce dorosłam i nie chciałam już mieszkać z rodziną , więc przyłączyłam się do Watahy Mrocznego Księżyca. Do dziś tęsknię za Kenayem, Zenkiem i Głen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz