niedziela, 29 lipca 2012
Od Vastry
Nadchodziła noc, a liczba naszych przeciwników wzrastała, na szczęście mam moc panowania nad nocą, więc pomogę naszym. Zauważyłam grupkę wilków otaczających Macka i Czaka posłałam więc piorun w stronę przeciwników, tym samym uwalniając chłopaków od nieprzyjaciół. Po tym manewrze usłyszałam szelest liści niedaleko mnie. Odwóciłam się po czym zostałam mocno uderzona w twarz. Przez chwilę chwiałam się na nogach, a potem zemdlałam. Obudziłam się w jakini Chanel, z zakrwawionym pyskiem i grzbietem.
-Chanel...- zamajaczyłam.
-Nic nie mów musisz odpoczywać- uciszyła mnie.
-Co się stało?- spytałam mimo zakazu Chanel.
-Przyniósł cię tu Czak, mówiąc że napadła cię wilczyca z innej watahy.- odpowiedziała.
-Mój kochany- pomyślałam.
-A teraz wypij to- rozkazała Alfa podając mi wywar z ziół.
Po kilku godzinach doszłam do siebie chciałam już iść ale zatrzymała mnie Chanel i opatrzyła jeszcze raz moje rany.
-Teraz możesz już iść- rzekła.
Ruszyłam więc na wzgórze, była tam już Isabelle. Wojna trwała, z każdą chwilą robiła się jeszcze bardziej zacięta.
C.D.N
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz