czwartek, 26 lipca 2012

Od Anaji







Siedziałam cicho w krzakach. Obserwowałam małego zajączka skubiącego koniczynę. Sprężyłam się, z pyska kapneła mi ślina. Nagle wyskoczyłam i pomknełam za zdobyczą. Moje pazury pozostawiły głębokie ślady w ściółce leśnej. Ganiałam go tak przez jakąś minutę aż zapędziłam go pod skałę. Jego serduszko zaczeło bić jak zegarek. Powoli zbliżałam się do niego z otwartą paszczą. Lecz nagle zamknełam ją i uśmiechnełam się do zwierzątka.
- Cześć Krzysiek! Jak jak tam mama? Zdrowa? - zapytałam.
- Zdrowa. A jak u ciebie? - zapytał zajączek.
- Dobrze, wybieram się właśnie do Macka. Chcę mu zrobić kawał.
- Powinnaś sobie znaleść chłopaka a nie robić kawały Mackowi.
- Tak myślisz?
Potrząsną głową.
- Uciekaj już. - powiedziałam i odepchnełam go lekko łapą. Odwróciłam się i poszłam w stronę nory Macka.
Nagle usłyszałam wycie z obcej watahy <te które wcześniej słyszał Mack>. Pobiegłam szybko w stronę jego nory.
Wskoczyłam do środka.
- Mack!
- Co się stało?!
- Wataha! To chyba zaczyna się walka o tereny!
- Słyszałem je. Najwyraźniej masz racje.
- Vastra jest szpiegiem niech wybada kto to. A właściwie co to za wataha?

C. D. N.

(Mack dokończ)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz