Wyszliśmy od Alf. Byłam starsznie smutna. Czułam się nie doceniona. Mam walkę we krwi.
- Tak łatwo się nie podam- powiedziałam civho ale jednak Wizard to usłyszał - Co przez to masz na myśli? - To że nie wytrzymam, muszę walczyć - Ale to dla twojego bezpieczeństwa - zapewniał Wiz - Nic by mi się nie stało - To nie jest jakaś gra to wojna - Wiem, ale jestem waleczna. Wiesz co to znaczy? - Wiem ale nie zniósłbym gdyby ci się coś stało - O mój kochany - Też Ciebie kocham, ale jak tam nie pójdę to cała nasza jaskinia zostanie zarysowana planami bitwy - Już to lepsze, może będziesz mogła ustalać strategię - Może - Już ciemno choćmy spać- zaproponował Niby poszliśmy ale w nocy poszłam nad wodospad. Pomyślałam trochę. Może rzeczywiście będę planować strategię. Tak będzie lepiej. Zauważyłam jak z skały schodzi wilk. Pobiegłam n aspotkanie. To była Vastra. - Shiny? - Ciiii, musiałam przemyśleć. Nie mogę walczyć - To chyba dobrze - Właśnie nie. Nie zdziw się jak zauważysz plany bitwy na naszym terytorium - Dobra - Jak tam jest? Jak z jednostkami walecznymi? - Przewyższają nas, jutro ci opowiem - Dobra, Dobranoc - Dobranoc |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz