wtorek, 11 września 2012

Od Wiery


Słyszałam, że Soht chciał zrzucić córkę Macka Valixy ze skał. Nigdy nie widziałam tej małej, bo nie miałam okazji. Ale jako iż teraz zaczęłam zwiedzać teren postanowiłam w pierwszej kolejności pójść do tych skał. Niespodziewanie usłyszałam jak ktoś powiedział:
-Hej jestem Lucky! Ty jesteś ta nowa, Wiera?
-Tak, jestem Wiera-powiedziałam zakładając grzywkę za ucho.
-Może się przejdziemy?
-W sumie moglibyśmy.
Nie wiedziałam jak się zachowywać no, bo w końcu nie mogłam pokazać tej strachliwej wilczycy. Lucky wyglądał na przystojnego wilka. Miło rozmawialiśmy, aż nie padło to jedno pytanie.
-Skąd pochodzisz, Wiera?- zapytał Lucky.
-No właściwie, ja... Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale na początku urodziłam się na biegunie północnym, ale potem porwali mnie ludzie. Przewieźli mnie do Europy, a potem pewna wilczyca odbiła mnie z ich rąk i trafiłam do jej watahy. Wychowałam się tam, ale potem tamtą watahę zaatakowali ludzie i spalili wszystko i wszystkich. Tylko ja przeżyłam. Wilczyca która mnie uratowała oddała za mnie życie rzucając mnie w krzaki, a samej dając się spalić. Od tamtej pory nie miałam domu. Więc trudno dokładnie powiedzieć skąd pochodzę.
Nastała chwila ciszy. Lucky był pierwszą osobą której opowiedziałam swoją historię i bałam się jego reakcji. Czemu akurat jemu to powiedziałam?- zadałam sobie to pytanie.
-Przykro mi- powiedział Lucky.
-Nie musi ci być przykro. Niedawno pogodziłam się z losem. –powiedziałam wesoło- A tak w ogóle to do kąd idziemy?

<Lucky dokończysz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz