Słyszałam,
że Soht chciał zrzucić córkę Macka Valixy ze skał. Nigdy nie widziałam
tej małej, bo nie miałam okazji. Ale jako iż teraz zaczęłam zwiedzać
teren postanowiłam w pierwszej kolejności pójść do tych skał.
Niespodziewanie usłyszałam jak ktoś powiedział:
-Hej jestem Lucky! Ty jesteś ta nowa, Wiera?
-Tak, jestem Wiera-powiedziałam zakładając grzywkę za ucho.
-Może się przejdziemy?
-W sumie moglibyśmy.
Nie wiedziałam jak się zachowywać no, bo w końcu nie mogłam pokazać tej strachliwej wilczycy. Lucky wyglądał na przystojnego wilka. Miło rozmawialiśmy, aż nie padło to jedno pytanie.
-Skąd pochodzisz, Wiera?- zapytał Lucky.
-No właściwie, ja... Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale na początku urodziłam się na biegunie północnym, ale potem porwali mnie ludzie. Przewieźli mnie do Europy, a potem pewna wilczyca odbiła mnie z ich rąk i trafiłam do jej watahy. Wychowałam się tam, ale potem tamtą watahę zaatakowali ludzie i spalili wszystko i wszystkich. Tylko ja przeżyłam. Wilczyca która mnie uratowała oddała za mnie życie rzucając mnie w krzaki, a samej dając się spalić. Od tamtej pory nie miałam domu. Więc trudno dokładnie powiedzieć skąd pochodzę.
Nastała chwila ciszy. Lucky był pierwszą osobą której opowiedziałam swoją historię i bałam się jego reakcji. Czemu akurat jemu to powiedziałam?- zadałam sobie to pytanie.
-Przykro mi- powiedział Lucky.
-Nie musi ci być przykro. Niedawno pogodziłam się z losem. –powiedziałam wesoło- A tak w ogóle to do kąd idziemy?
<Lucky dokończysz?>
-Hej jestem Lucky! Ty jesteś ta nowa, Wiera?
-Tak, jestem Wiera-powiedziałam zakładając grzywkę za ucho.
-Może się przejdziemy?
-W sumie moglibyśmy.
Nie wiedziałam jak się zachowywać no, bo w końcu nie mogłam pokazać tej strachliwej wilczycy. Lucky wyglądał na przystojnego wilka. Miło rozmawialiśmy, aż nie padło to jedno pytanie.
-Skąd pochodzisz, Wiera?- zapytał Lucky.
-No właściwie, ja... Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale na początku urodziłam się na biegunie północnym, ale potem porwali mnie ludzie. Przewieźli mnie do Europy, a potem pewna wilczyca odbiła mnie z ich rąk i trafiłam do jej watahy. Wychowałam się tam, ale potem tamtą watahę zaatakowali ludzie i spalili wszystko i wszystkich. Tylko ja przeżyłam. Wilczyca która mnie uratowała oddała za mnie życie rzucając mnie w krzaki, a samej dając się spalić. Od tamtej pory nie miałam domu. Więc trudno dokładnie powiedzieć skąd pochodzę.
Nastała chwila ciszy. Lucky był pierwszą osobą której opowiedziałam swoją historię i bałam się jego reakcji. Czemu akurat jemu to powiedziałam?- zadałam sobie to pytanie.
-Przykro mi- powiedział Lucky.
-Nie musi ci być przykro. Niedawno pogodziłam się z losem. –powiedziałam wesoło- A tak w ogóle to do kąd idziemy?
<Lucky dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz