poniedziałek, 10 września 2012

Od Vastry

Zbliżał się wieczór, a Mey nie wracała. Czak nie kazał mi wstawać odkąd złamałam obie łapy.
-Czak muszę iść jej szukać!
-Nie! Jeszcze nie wyzdrowiałaś! Musisz leżeć, nie chcę żeby, znowu ci się coś stało.- mówił do mnie jak do głupiego szczeniaka.
-Mey też może się coś stać, to jeszcze dziecko!- krzyczałam.
-Vastra, uspokój się.
-Jak to uspokój się!? Mey jest w niebezpieczeństwie, a ty jesteś spokojny!?- krzyczałam zbulwersowana, po czym wstałam i upadłam na ziemię.
(dokończ Czak)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz