niedziela, 9 września 2012

Od Mey

-Mamo, wychodzę!- krzyknęłam gdy wychodziłam na spacer.
-Dobrze, tylko wróć niedługo.- powiedziałą za mną.
Chodziłam po lesie, raz po raz wskakując w zaspę śniegu. Gdy się zmęczyłąm, przysiadłam pod drzewem, było tak cicho i nagle...strzały , ból i zamazany obraz.
Obudziłam się w zatęchłej przyczepie.
-Gdzie, gdzie ja jestem?- pytałam sama siebie.
-Jedziemy do obozu.- odrzekł samiec który siedział obok.
-Jakiego obozu?!
-Rozrodzczego.- odparł spokojnie wilk.
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz