-Mamo, wychodzę!- krzyknęłam gdy wychodziłam na spacer.
-Dobrze, tylko wróć niedługo.- powiedziałą za mną. Chodziłam po lesie, raz po raz wskakując w zaspę śniegu. Gdy się zmęczyłąm, przysiadłam pod drzewem, było tak cicho i nagle...strzały , ból i zamazany obraz. Obudziłam się w zatęchłej przyczepie. -Gdzie, gdzie ja jestem?- pytałam sama siebie. -Jedziemy do obozu.- odrzekł samiec który siedział obok. -Jakiego obozu?! -Rozrodzczego.- odparł spokojnie wilk. C.D.N |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz