Zaniepokoiłem się o Mey. Od jakiegoś czasu jej nie widziałem.
-Vastro widziałaś dziś Mey?
-Tak wyszła rano na spacer.
-Okej idę ją poszukać.
Przy jaskini zobaczyłem Kim i Blacka, Kim pokazywała mu rośliny i opowiadała coś o ich zdolnościach, że są rzadkie itp.
-Hej kujonki widzieliście Mey?
Dzieci zwróciły się do mnie z uśmiechem gd nazwałem je "kujonki", ale jak usłyszały że szukam Mey, wystraszyli się.
-Nie, nie widziałem jej od dobrej godziny.-powiedział Black.
-Szła na spacer do lasu. Jak wróci chciała ze mną po ćwiczysz walkę -dodała Kim
-Dobra idę dalej jej szukać.
Przeszukałem całą watahę i cały las a Mey nigdzie nie było. W końcu zacząłem wyć. Nic cisza, nie odpowiadała. Postanowiłem że użyję swojego
wrażliwego słuchu. Skupiłem się i z daleka usłyszałem strzał ze
strzelby. Przestraszyłem się. Zawyłem bardzo wysokim tonem które tylko
wilki z wrażliwymi uszami(jakie posiadały moja rodzina) mogły dosłyszeć.
Nastawiłem uszy. Jak odpowiedziała(tym samym sposobem). "Jestem
uprowadzona, szukaj śladu kół " powiedziała. Od razu ruszyłem w pogoń,
widziałem za sobą Vastrę pewnie też zareagowała na moje wycie. Zacząłem
przyśpieszać, nie chciałem jej narażać.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz