Urodziłem się w miejscu które ludzie nazywali ,, Drzewo wisielców``.
Nazywało ono się tak ponieważ ludzie się tam wieszali. Pewnego razu pod drzewo wisielców przyszedł pewien człowiek, wiedział, że mieliśmy po drugiej stronie norę. Mama staneła w naszej obronie i wtedy człowiek zastrzelił mamę a resztę rodzeństwa zabrałze sobą. Ja razem z moją siostrą Grandi uciekliśmy. Ja byłem najstarszy i największy Grandi była mała i niestety po kilku dniach zdechłą z głodu. Mnie znalazła wataha, która już nie istneje i pomogła mi przeżyć. Gdy się rozpadła szukałem nowej watahy i wtedy znalazłem watahę mrocznego księżyca. |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz