-Wiesz co?Ja po Ciebie przyjdę.Wiem gdzie masz jaskinię-powiedziałem zadowolny.
-Dobra.Ja pójdę się wyszykować...-powiedziała szybko i pobiegła wesołym sprintem po czym zniknęła w głębi lasu.Miałem zadanie,a w sumie kilka:ogarnąć jaskinię,zrobić jakieś piękne dekoracje,złapać pokaźnego dzika..ufff....i jeszcze bukiet!
-A więc:jaskinia posprzątana,dekoracje skromniutkie ale są,dzik wyjątkowo duży jest,przepiękny bukiet jest!-wymieniałem sobie w myślach.Poszedłem po Wierę:
-Hej Wiera!Gotowa?
-Tak nie mogę się doczekać- uśmiechnęła się
-Moja jaskinia nie jest za wielka,ale oto ona-powiedziałem pokazując na małe wejście jaskini.
-Jak przytulnie!-powiedziała po wejściu do wnętrza jaskini.
-Prawda?Też mi się tu podoba.Nie lubię dużo przestrzeni-dodałem.
Ten wieczór był magiczny.Dzik pyszny, a Wiera piękna zresztą jak zwykle.
-Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania-powiedziała na pożegnanie.
-Ja także-spojrzeliśmy sobie w oczy i nasze pyszczki zaczęły się przybliżać.Czy ją pocałuje?
<C.D Wiera>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz