niedziela, 18 listopada 2012

Od Burauni-Przyjaciel


Obudziłam się jak zwykle o świcie. Wątpiłam, czy ktoś o tej porze będzie na nogach, więc krążyłam po mojej jaskini rozmyślając o tym, czy ktokolwiek zechce się do mnie zbliżyć. Byłam w końcu w połowie duchem, a to odstrasza większość wilków. Nie mogłam znieść tego natłoku myśli, więc wybiegłam z jaskini i skierowałam się w kierunku lasu. Czuć w nim było dwunogami. To nie był dobry znak. Obecność ludzi nigdy nie wróży nic dobrego. Tak myśląc, spacerowałam sobie próbując się odprężyć, ale nie mogłam. Nie dzisiaj. Nagle zaburczało mi w brzuchu. To u mnie rzadkość, ja prawie nigdy nie byłam głodna. Postanowiłam więc zapolować. Nie minęło wiele czasu, a ja już upolowałam sporego dzika. Po posiłku zdecydowałam, że w końcu muszę kogoś poznać. Nawet nie wyszłam z lasu, gdy usłyszałam szelest. Gdy odwróciłam się w jego stronę, okazało się, że ktoś mi się przygląda…

< dokończ ktoś proszę!! >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz